Otwarcie Pon - Sob 09:00-18:00
Email biuro{@}westom.pl Zadzwoń +48 883 979 229
Otwarcie Pon - Sob 09:00-18:00
Email biuro{@}westom.pl Zadzwoń +48 883 979 229

Syndykacja treści w marketingu

Syndykacja treści

Syndykacja treści jest terminem wywodzącym się z telewizji. Syndykacja w TV polegała na zarabianiu pieniędzy na najlepszym programie i sprzedawaniu licencji innym stacjom telewizyjnym.

Syndykacja treści działa podobnie. Dzięki niej można przedłużyć żywotność swoim artykułom. Jeśli stworzymy coś naprawdę dobrego, to szkoda żeby szybko o tym zapomniano. Nasze artykuły mogą być ponownie publikowane na innych witrynach, na przykład na blogach.

Celem syndykacji jest zwiększenie zaangażowania czytelników oraz ruchu na stronie. Treść wpisu można udostępniać jako cały artykuł, jego fragment lub sam link. Twórcy takich tekstów nie zawsze dostają zapłatę za ponowne publikowanie ich treści. Niekiedy wystarczy im tylko umieszczenie linku do oryginalnego artykułu lub adnotacja o powiązaniu.

Syndykacja treści to bardzo skuteczny sposób na pokazanie treści szerszej publiczności. Jest jednak związana z pewnym ryzykiem. Wyszukiwarki nie przepadają za powieloną treścią. Jeśli nie wykryją cech charakterystycznych dla spamu to nie nałożą kary, ale mogą odrzucić takie strony i nie indeksować ich. Jeśli wyszukiwarka znajdzie kilka stron o takiej samej treści, to na stronie wynikowej pokaże tylko jedna z nich.

Jak zminimalizować ryzyko związane z publikacją powielonej treści?

Wydawca zamieszczający naszą treść powinien umieścić na stronie odnośnik rel= canonical, który wskaże adres URL strony z oryginalną wersją artykułu. Rel=canonical pokazuje wyszukiwarce, gdzie znajduje się główna kopia treści.

Wydawca może również zastosować znacznik meta noindex na stronie zawierającej kopie treści. To będzie sygnał dla wyszukiwarek żeby nie dodawała kopi do indeksu.

Trzecim sposobem jest zamieszczenie przez wydawcę odsyłacza do strony z oryginalną wersja artykułu.

Jeśli wydawca nie chce się zgodzić na żadne z powyższych rozwiązań, to czasami i tak warto pozwolić na syndykacie treści. Szczególnie, jeśli jesteśmy na początku drogi. Załóżmy, że Newsweek albo Wirtualna Polska chcą opublikować nasze teksty. Przecież zależy nam na wybiciu się, na poprawieniu reputacji i zwiększeniu widoczności oraz zasięgu. W takim wypadku powinniśmy się zgodzić od razu bez kręcenia nosem. Korzyści z publikacji naszej treści na znanym portalu będą większe niż to, że to Newsweek czy Wirtualna Polska pojawi się w wynikach wyszukiwania dla naszego artykułu zamiast naszej strony.

W syndykacji treści czasami przygotowuje się serie artykułów, a następnie zamieszcza się je w katalogu artykułów. Google jednak nie akceptuje takich działań, a po aktualizacji algorytmu Penguin wyszukiwarka zaczęła nakładać kary na tego typu katalogi.

Nie należy budować bazy odnośników dla swojej witryny za pomocą katalogu artykułów.

Jeśli już decydujemy się na syndykację treści to warto decydować się tylko na renomowane witryny. Wiadomo, że czasem trudno się „dopchać” do takich stron, ale włożony wysiłek jest tego warty i jak już się uda, to przyniesie nam to ogromne korzyści. Słabej jakości strony nie zwrócą nam wartościowych linków.